Produkty dla leniwców

Żyjemy w czasach wiecznego pędu. Pędzimy za pieniądzem, nie mając czasu, by żyć. Wszystko ma się odbywać natychmiast. Tu i teraz. Nie mamy czasu czekać.

Podobnie jest z naszym jedzeniem, byle co wrzucamy w siebie, byle szybko napełnić żołądek. A w sklepach nie brakuje tak zwanych gotowców. Oczywiście pełnych konserwantów, by posiłki jak najdłużej wytrzymały na sklepowych półkach. Chwytamy za taki, podgrzewamy i bum ciepły obiad jest na stole.

A co takiego znajdziemy wśród tych gotowców? Ano od zawsze, jak sięgam pamięcią były słoiki z gołąbkami, pulpetami i sosami do makaronu. To żadna nowość. Tego typu żywność zabierało się kiedyś pod namioty, tuż obok sławnych puszkowanych konserw z mielonką i paprykarzem. Do kupienia były tez pierogi i jakieś kluski obiadowe na tackach. Tak to też zawsze było. Potem przyszła era chińskich zupek, które wypalały pól przełyku swoją ostrością. Teraz dokładamy do tego smażony ryż zamknięty w foliowych torebkach. Wrzuca się takowy do mikrofali, bądź garnka z wodą i po dwóch minutach raczymy się daniem. Ostrzegam tylko, że koło smażonego ryżu to nawet nie stało. Taka namiastka domowego obiadu. Najlepszym wyjściem w tej grupie jedzenia są mrożonki. Mrożone dania chyba smakiem, ale i zawartością są najlepszym wyborem. Wrzucamy zawartość paczki na patelnię i po około 10 minutach cieszymy się posiłkiem.

Jakimś wyjściem są też zupy przecierowe, które niedawno zawitały na nasze półki sklepowe:

Zawsze to lepsze niż, zupka chińska.